Parafia p.w. św. Wawrzyńca w Poznaniu

„Błogosławieni miłosierni…” – wspomnienia z ŚDM 2016

Nasi parafianie uczestniczyli w niezwykłym wydarzeniu jakim były Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Poniżej zamieszczamy kilka wspomnień samych uczestników jak i tych, którzy ŚDM śledzili na odległość.

O Światowych Dniach Młodzieży mogłabym opowiadać godzinami. Pobudki o świcie, nocne powroty, zwiedzanie i moje „5 minut z Panem Bogiem”.

Pierwszy, emocjonujący dla Ducha przystanek, miał miejsce w czwartek (28 lipca) – Pielgrzymka Miłosierdzia z Sanktuarium Jana Pawła do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, do naszej siostry Faustyny. Nogi same szły, a my odmawialiśmy Koronkę. To była chwila na refleksję, na przemyślenia, na odnalezienie swojej drogi w życiu.

Następnego dnia (w piątek 29 lipca) „wędrowaliśmy myślami” Drogą Krzyżową pod przewodnictwem Ojca Świętego Franciszka. Moment, w którym młodzi ludzie w koszulkach ŚDM podnosili Krzyż- idealnie uświadamiał, że każdy z nas swoim grzechem przybija Jezusa.

Największą ucztą dla mojej duszy było czuwanie z Ojcem Świętym (w sobotę 30 lipca) na Campus Misericordiae. Delektowałam się wymowną ciszą, podczas której ponad 2,5 mln ludzi łączyło się z Bogiem wsłuchując się w Niego. Młodzież z całego świata, posługująca się różnymi językami, złączona była MIŁOŚCIĄ. To było najbardziej niesamowite wydarzenie w moim życiu, lały się łzy – szczęśliwa noc na Polu Miłosierdzia.

Po niedzielnej Mszy Posłania zakończyły się ŚDM w Krakowie…

Koniec… i POCZĄTEK…

Co z tego wyniosłam? Co mi to dało? Poczucie, że nie jestem sama i uświadomienie sobie, co NAJWAŻNIEJSZE…

Bardzo pragnęłam przeżyć całe to wydarzenie duchowo i myślę, że tak je właśnie przeżyłam. Słowa papieża Franciszka trafiły do mnie – „Życie to nie wygodne siedzenie na kanapie, ale wędrówka, działanie”…

To niesamowite przedsięwzięcie pozostanie we mnie na zawsze… iii… pamiętajmy: „BŁOGOSŁAWIENI MIŁOSIERNI, ALBOWIEM ONI MIŁOSIERDZIA DOSTĄPIĄ!”

and SEE YOU IN PANAMA!!!

Natalia Michałek

 

Dla mnie osobiście Światowe Dni Młodzieży były bardzo ubogacającym czasem. Miałem tę możliwość bycia pierwszy raz i nie żałuję tej decyzji. Czułem w tym wszystkim wielki pokój Boży.

Najpiękniejszym momentem dla mnie było spotkanie z Ojcem Świętym. Wszystkie Jego słowa wywarły na mnie głębokie, pozytywne wrażenie, pozwoliły mi odpowiedzieć na moje burzliwe pytania, a w tym wszystkim odczuwałem słowa Pana Jezusa skierowane do mnie.

Wyjazd do Krakowa z uczestnikami naszej Parafii był przecudny :))); fajni ludzie, radośni i pełni fantastycznych pomysłów.  Czułem się z nimi jak z rodziną :))))

Podobało mi się bardzo jak każdy troszczył się o drugiego – gdy komuś było coś potrzebne, to chętnie inni służyli pomocą i też ta wielka troska o sprawy duchowe każdego uczestnika wyjazdu…

Polecam wszystkim taki wyjazd; jest to coś wspaniałego. Ale nie byłoby tak fajnie, gdyby nie Pan Bóg, który towarzyszył nam w tych dniach, bo bez Niego nie miałoby to najmniejszego sensu :)))

Brat Marcin

 

Trzeba powiedzieć, że to niesamowite uczucie zobaczyć na własne oczy tylu ludzi młodych wierzących i myślących tak jak ja, którzy przybyli, by spotkać się z Papieżem i uwielbiać Boga. Uwielbiać Go nie tylko śpiewem i tańcem, lecz i wspólną modlitwą. Nieprawdopodobne, że tyle osób, rozśpiewanych, tańczących, gotowych do działania, potrafiło w jednym momencie zastygnąć i w ciszy adorować naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

Jakub Niemir

 

Światowe Dni Młodzieży „czyli kolorowy, katolicki kogel-mogel” w Krakowie…

Przyznaję szczerze, że taka myśl nie była mi obca przed wyjazdem na moje pierwsze ŚDM-y. Rzeczywistość okazała się jednak powalająco odmienna i bardzo utwierdzająca w wierze. Wszechobecna otwartość ludzi i ich radość z przynależności do Chrystusa i jego Kościoła, były dla nas umocnieniem w wierze, które okazało się bezcenne.

Szymon Parafiński

 

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie były dla mnie niezwykłym religijnym przeżyciem. Szczególne wrażenie wywarły na mnie te wszystkie momenty, w których ten cały, ogromny tłum, często roztańczonych i roześmianych ludzi, cichł nagle i w skupieniu modlił się oraz adorował miłosiernego Boga.

Adam Parafiński

 

Kilogramy obaw przy odbieraniu każdego smsa od Pana Michała (opiekuna naszej młodzieży) łatwiej było udźwignąć z ,,Jezu ufam Tobie”. Widok uśmiechniętej Natalii rozmodlonej, rozśpiewanej, tańczącej krakowiaka czy udzielającej wywiadu dla TV- utwierdzały nas, że to jej miejsce na Ziemi. Były też ciężkie chwile:,, rodzice – Natalia zasłabła”, czy: ,,mamo po 9 km wędrówki odpadła mi podeszwa od buta”. Nasza córka była dla nas ambasadorem ŚDM i to przez jej udział w tym wydarzeniu rodzina i znajomi wsłuchując się w słowa Ojca Świętego docenili, że żyjemy w wolnym kraju, chrześcijaństwo to religia pokoju i miłości, a dwa miliony młodych potrafi się radować z życia bez środków odurzających. Tak jak dla poznania świata ważne są historie, nie tylko przewodniki, tak dla poznania Boga i samego siebie potrzeba żeby się działo i to nie tylko online. ŚDM to był taki właśnie czas.

Magdalena i Grzegorz Michałek

 

Dawno tak intensywnie nie oglądaliśmy telewizji, nie słuchaliśmy radia. Wiedzieliśmy że gdzieś tam, na placach Krakowa, na Błoniach i w Brzegach są nasi synowie; niewiele młodsi od nas, kiedy wsłuchiwaliśmy się w słowa Papieża w Częstochowie, w 1991 roku… Potem Loreto w 1995, Kolonia w 2015… Choć już nie czuliśmy się młodzieżą by być w Krakowie, ale wrócił do nas ten duch, że „wszyscy jesteśmy braćmi, jesteśmy jedną rodziną”, ten niezwykły charakter obecności Chrystusa wśród młodych. I pewnie widzieliśmy tym razem więcej niż sami pielgrzymi, poprzez relację telewizyjną, nie spaliśmy pod gołym niebem, a we własnych łóżkach, ale sercem byliśmy na ŚDM, a słowa Franciszka braliśmy do siebie. Mimo wszystko, nucąc „Błogosławieni miłosierni”, na tydzień staliśmy się duchowo dobre dwie dekady młodsi…

Magdalena i Damian Niemir

 

Gdy 25 lat temu pewien siedemnastolatek z szesnastoletnią koleżanką wyruszali do Częstochowy na spotkanie z papieżem Janem Pawłem II, towarzyszyły im radość i ciekawość poznania młodych katolików z całego świata. Zapewne podobne uczucia towarzyszyły ich dwóm nastoletnim synom: Szymonowi i Adamowi, którzy tego lata udali się do Krakowa, aby spotkać papieża Franciszka. Beztroską radość serc, którą kiedyś czuli rodzice, została przytłoczona obawą i troską o bezpieczeństwo ich dzieci, które ruszały na ŚDM.

W głowie ojca krążyły „jak lew ryczący” myśli nie dające spokoju. Przecież dzisiaj świat jest inny, bardziej niebezpieczny i nieprzewidywalny. W obliczu teraźniejszych zagrożeń, raczej powinno się unikać dużych zbiorowisk ludzkich…

– Czy przypadkiem nie wystawiamy Pana Boga na próbą?

Matka jak to kobieta, skupiła się bardziej na kwestii odpowiedniego ubioru.

– Spodnie  muszą być z odpinanymi nogawkami i koniecznie szybkoschnące…

– Czy to wiadomo jaka będzie pogoda w noc czuwania? Może słońce, może deszcz, przecież trzeba będzie spędzić w nich cały dzień i noc.

Pojechali. Cóż, nam pozostała modlitwa i relacje w TV. Żona była naprawdę „wiernym kibicem” pochłaniała każdą minutę relacji. Ta wspólna modlitwa, droga krzyżowa i adoracja sprawiły, że wracały radość i pokój serca znane nam z Częstochowy. Troska i obawy ustępowały i pewnie nie byłoby ich wcale, gdybyśmy zawsze na sto procent powtarzali :

„Jezu Ufam Tobie ”

Sylwia i Piotr Parafińscy

 

Św. Faustyna miała podczas ŚDM setki tysięcy gości z całego świata:) Być tutaj – w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia to była dla mnie wielka laska. Patrzeć na tych wszystkich młodych ludzi stojących codziennie w kolejce do kaplicy żeby choć przez chwile pomodlić sie przed obrazem Jezusa Miłosiernego i przy relikwiach s.Faustyny – to niezapomniane przeżycie i moja wielka radość. Spotkałam tutaj wielu wspaniałych ludzi z najdalszych zakątków świata i miałam to szczęście widzieć i słuchać tego jak Pan Bóg dotykał ich serc. Jestem przekonana ze działo sie tu wiele cudów…

s. Emanuela Gemza ZMBM